piątek, 15 lipca 2011

Kultura w Krakowie z perspektywy psa

Żałuję, że ostatnią sobotę (25 czerwca) spędziłam w Krakowie. A jeszcze bardziej żałuje tego mój pies. Według niego organizacja imprezy Wianki, w jej aktualnym kształcie, jest przedsięwzięciem z goła niepotrzebnym. Bo co może dać i komu? Może przyprawić o zawał, bo sztuczne ognie wywołują trzęsienie się całego ciała, utrudniają oddychanie, wywołują pragnienie, podwyższają ciśnienie. Strach jest wielki już w przypadku jednego wybuchu a co dopiero, gdy jest ich cała seria! I jeszcze widać świetlne rozbłyski przez okno? Może i ładnie wyglądają, ale czy warto pozbywać się jakże cennych aktualnie w budżecie kwot na krótko trwające wybuchy? Aby ratować się przed atrakcjami nocy świętojańskiej w Krakowie warto schować się w łazience, troszeczkę to pomaga, ale nie bardzo, bo wszystkie dolegliwości zostają i niebezpieczeństwo zatrzymania akcji serca też. A przecież trudno tradycję tej nocy połączyć z hałasem i tłumami, które z trudnością opanowuje policja. Noc świętojańska to ogień i woda, ciemność i światło, kwiat paproci i efemeryczność. Na pewno tajemniczo i intymnie, pogrążając się w płodnych i miłosnych rytuałach.


Mój pies wolał koło Wawelu projekcje Jenny Holzer, które miały miejsce w ramach Festiwalu ArtBoom. Ja byłam, muszę przyznać, sceptycznie nastawiona do pomysłu. Pomyślałam: ojej, no tak, wyświetlane z projektora wiersze Miłosza. Ileż razy widziałam to tu, to tam wyświetlane na murach wiersze… czy inne rzeczy. Ale Mimi (mój pies) w dzień rozpoczęcia projektu zabrała mnie na spacer pod Wawel. I znów muszę szczerze przyznać, że efekt mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Fragmenty tekstów poety sunęły bezszelestnie po murach, trawnikach, po powierzchni wody i koronach drzew po drugiej stronie Wisły. Wszystko uwydatniało piękno miejsca. I siedząc potem, z widokiem na dzieło sztuki współczesnej, znanej artystki, na wzgórze zamkowe i Wisłę, usłyszałam: jest to jeden z najpiękniejszych widoków. I powiedział to towarzysz spaceru, którego trudno posądzić o sentymentalizm. A jednak coś i w Krakowie bywa najpiękniejszego.

0 komentarze:

Prześlij komentarz