W obliczu rosnącej z dnia na dzień mojej świadomości procesów, które rządzą widzialnością w sferze publicznej postanowiłam zmienić małe co nieco w moim blogu. Ku zwiększeniu czytelnictwa dokonałam znaczącego przeformułowania tytułu głównego (niezwykle istotnego z perspektywy aktualnych teorii feministycznych odwrócenia kolejności słów wchodzących w skład tytułu, w skrócie problem ujmując: było – obecność nieobecności, jest – nieobecność obecności). Tak, wiem że podobny zabieg nie stoi w zgodzie z technologiami, które rządzą pozycjonowaniem stron internatowych, jednakże w przykrością stwierdzić muszę, że strony modelki Agnieszki Kwiecień są nieustająco lepiej reprezentowane na pierwszej stronie wyników wyszukiwarki Google niż jakiekolwiek sensowne wzmianki o mnie. Jak to możliwe, że odbiorcy naszej, współczesnej kultury wizualnej sytuują piękno ciała ponad wywód krytyczki sztuki? Mój blog znaleźć można wśród tychże wyników na drugiej stronie. Zatem nieprzerażona możliwością pogorszenia wyników widzę światełko w tunelu. Z powagą i rozsądkiem przeanalizowałam dzisiejszy status sztuki współczesnej i refleksji o niej. Wnioski, jak można było się spodziewać, nie zadowalają zatroskanej o stan artystycznego dziedzictwa współczesności historyczki sztuki. Śledząc działania najlepszych ekspertów od promocji doszłam wobec powyższego do absolutnie ciekawych wniosków. Aby potencjalny czytelnik, nazbyt nie tracąc czasu (nie czytając w ogóle niczego co napisane jest mniejszą czcionką aniżeli nagłówek), mógł dowiedzieć się o czym blog jest, wstawiłam wyjaśniający, wszystko-mówiący podtytuł. Postaram się także publikować więcej materiału wizualnego. I ogłaszam konkurs: odpowiedz na pytanie: co oznacza tytuł mojego blogu – dla zwycięzców, którzy odgadną, przewidziane są nagrody niespodzianki. Już widzę jutrzenkę popularności sztuki i krytyki artystycznej!
0 komentarze:
Prześlij komentarz