W obliczu rosnącej z dnia na dzień mojej świadomości procesów, które rządzą widzialnością w sferze publicznej postanowiłam zmienić małe co nieco w moim blogu. Ku zwiększeniu czytelnictwa dokonałam znaczącego przeformułowania tytułu głównego (niezwykle istotnego z perspektywy aktualnych teorii feministycznych odwrócenia kolejności słów wchodzących w skład tytułu, w skrócie problem ujmując: było – obecność nieobecności, jest – nieobecność obecności). Tak, wiem że podobny zabieg nie stoi w zgodzie z technologiami, które rządzą pozycjonowaniem stron internatowych, jednakże w przykrością stwierdzić muszę, że strony modelki Agnieszki Kwiecień są nieustająco lepiej reprezentowane na pierwszej stronie wyników wyszukiwarki Google niż jakiekolwiek sensowne wzmianki o mnie. Jak to możliwe, że odbiorcy naszej, współczesnej kultury wizualnej sytuują piękno ciała ponad wywód krytyczki sztuki? Mój blog znaleźć można wśród tychże wyników na drugiej stronie. Zatem nieprzerażona możliwością pogorszenia wyników widzę światełko w tunelu. Z powagą i rozsądkiem przeanalizowałam dzisiejszy status sztuki współczesnej i refleksji o niej. Wnioski, jak można było się spodziewać, nie zadowalają zatroskanej o stan artystycznego dziedzictwa współczesności historyczki sztuki. Śledząc działania najlepszych ekspertów od promocji doszłam wobec powyższego do absolutnie ciekawych wniosków. Aby potencjalny czytelnik, nazbyt nie tracąc czasu (nie czytając w ogóle niczego co napisane jest mniejszą czcionką aniżeli nagłówek), mógł dowiedzieć się o czym blog jest, wstawiłam wyjaśniający, wszystko-mówiący podtytuł. Postaram się także publikować więcej materiału wizualnego. I ogłaszam konkurs: odpowiedz na pytanie: co oznacza tytuł mojego blogu – dla zwycięzców, którzy odgadną, przewidziane są nagrody niespodzianki. Już widzę jutrzenkę popularności sztuki i krytyki artystycznej!
środa, 22 lutego 2012
piątek, 3 lutego 2012
Czy kobiety są wszechstronne?
W ostatnią niedzielę skończyła się w MOCAK-u wystawa Ane Lan Są we mnie wszystkie kobiety świata!. A szkoda bo wystawa miała wspaniałe przesłanie: „kobiety są wszechstronne”. Można było przeczytać o tym w informacjach prasowych i podpisach w przestrzeniach wystawowych.
Ane Lan w ramach swoich działań artystycznych przebiera się za kobiety, albo raczej udaje kobiety z różnych stron świata, podczas różnych zajęć, w odmiennym otoczeniu. Następnie fotografuje się, tworząc cykle autoportretów. Taki ciąg wizerunków mogli widzowie oglądać na wystawie. Dostępne fragmenty tekstu kuratorskiego, powtórzone kilka razy na wystawie, zapewniały: „jest to wystawa feministyczna w wydaniu męskim. Ukazuje obecność kobiety w świecie, jej wszechstronność, wrażliwość, umiejętność dostosowania się do okoliczności”. I sam artysta wpisuje się w postfeministyczne dyskusje, może rzeczywiście nie przebiera się i nie ironizuje, ale wczuwa się w sytuację kobiet na całym świecie i chce o tej sytuacji mówić i jest kobietami zafascynowany zapewne, tyle że sama wystawa naruszyła mój spokój wewnętrzny. Odnoszę wrażenie, że artysta „odkrył Amerykę” – zrozumiał, że kobiety są fajne, bywają wrażliwe, mądre, że się różnią od siebie i właśnie obwieszcza to światu, zapominając, że niektóre kawałki tego świata już dawno to odkryły. Czy w naszej części Europy trzeba przekaz o treściach feministycznych tak bardzo upraszczać? Czy należy z takim naciskiem przekonywać, że kobiety są wszechstronne? Danuta Wałęsowa podkreśliła w niedawno opublikowanej autobiografii, że „kobieta, jak zechce, może wszystko osiągnąć, wszystko to, co mężczyźni” (nad tym, czy Wałęsowa jest feministką zastanawiała się Kinga Dunin: http://www.krytykapolityczna.pl/Dunin/GenderklasaWalesa/menuid-68.html).
Po wizycie w muzeum przygotowywałam z mężem kolację – po posiłku powiedział, że „on nie powinien sprzątać w kuchni, bo mężczyźni nie są tak wszechstronni, jak kobiety i niestety z niektórymi czynnościami sobie nie radzą”. A kobiety to, co innego: i ugotują i na wojnę pójdą jak trzeba.
Subskrybuj:
Posty (Atom)